Po dokładniejszym zapoznaniu się ze stylem życia Drawieńskich Juulchin, zaprojektowałem i wyposażyłem jurty tak, aby turystom nie zabrakło ani niczego dzikiego, ani komfortowego.
Jurty znajdują się na terenach na nasze szczęście zapomnianych, wiec nadal dzikich. Ustawiłem jurty z szacunkiem dla przyrody i nie ingerując w naturalny ekosystem. Mając wokół siebie rzadkie gatunki zwierząt, w tym jedna z największych sów - Puchacza - doceniam to doborowe sąsiedztwo i nie chce mu przeszkadzać.
Jurty i wszystkie elementy małej architektury postawiłem na planie koła, bo wierze, ze to symbol doskonałości, absolutu, boskości i Słońca. Każda z trzech jurt jest położona w komnacie, a ta jest w kształcie koła i jest wyodrębniona z dzikiego lasu. Wewnątrz komnaty stoi okrągła jurta z okrągłym tarasem, a na nim poruszany wiatrem wisi okrągły hamak.
Do jurt prowadzą ścieżki, które nocą są oświetlone. W suficie każdej jurty znajduje się elektryczny świetlik, zamontowany idealnie pod gwiazdami nocnego nieba. Ciało można zanurzyć w ciepłej wodzie w podgrzewanej elektrycznie balii, a na ciało zanurzone działa, i to świetnie, ptasi śpiew - UWAGA! nie ma pilota do pogłaśniania lub ściszania ptasiego śpiewu. W każdej jurcie jest jedno udomowione zwierzę - koza, czyli piec, w którym można napalić przygotowanym i ułożonym niedaleko jurty drewnem.
Posiłki można przyrządzić w dobrze wyposażonej kuchni i zjeść ze smakiem oraz dowolnymi przyprawami przy drewnianym stole na świeżym powietrzu. Wszystkich Gości - Juulchin Drewieńskich, proszę o obchodzenie się z jurtami z życzliwością, a przede wszystkim o obchodzenie ich wnętrza bez butów.
Dla ducha i ciała przygotowałem miejsca na ognisko i grilla, saunę oraz balię.
Miłośnicy aktywnego wypoczynku mogą natomiast skorzystać ze strefy gier, wyposażonej w boisko do siatkówki i badmintona oraz stół do ping-ponga. To doskonałe miejsce na aktywny wypoczynek, przyjacielską rywalizację i wspólne spędzanie czasu na świeżym powietrzu.
* Juulchin – wyraz pochodzenia mongolskiego, oznaczający turystę